40 lat minęło…

Porządkując archiwalne materiały zdałem sobie właśnie sprawę, że w tym roku mija 40 lat od czasu mojego pojawienia się na scenie. Rok 1982 to mniej więcej rok założenia zespołu EGO 4,5. Czterdzieści lat to w sumie nieco umowna data, bo przy muzyce majstrowałem już wcześniej. Ale publiczne ujawnienie dość jednoznacznie wskazuje na okrągłą rocznicę.
Z tej okazji właściwie chyba nic specjalnego się nie wydarzy. Może uda mi się pokazać Wam nieco archiwalnych materiałów. Jeden z nich poniżej: to ujęcia wideo do dokumentu na temat łódzkiego skłotu K-210 nakręcone przez Marcelo Zammenhoffa na potrzeby filmu o jego działalności. Gdyby jednak miała się odbyć jakaś feta z okazji rocznicy to będziecie o tym wiedzieć. Najprościej będzie jeśli zapiszę na poczet obchodów rocznicowych wszystko co w tym roku zrobię. Otaguję wpisy nawiązujące do rocznicy i w ten sposób łatwo je zidentyfikujecie.
Piszcie do mnie, jeśli macie jakieś szczególne wspomnienia związane z moją twórczością. Może zrobimy z tego jakiś kącik pamięci 😉

Jasiek na skłocie K-210

Darz book

Na kanale niech movie wrzuciłem moją – tym razem – dźwiękową recenzję książki Michaela Azerrada „Bądź jaki bądź. Historia Nirvany”. Jak Wam pasuje to dajcie znać. Zasubskrybujcie też ten kanał na Youtube’ie. Postaram się dorzucać coś z kolejnych lektur, jak tylko coś ciekawego przeczytam.

„Zmiany, konieczne są zmiany. Bo jeśli nic się nie zmieni…”

W końcu nie zawsze łatwo jest podłączyć się w różnych miejscach scenicznych z sześcioma zasilaczami nie licząc wzmacniacza. Przychodzi taki moment, że trzeba wszystko zorganizować inaczej. I tak na stare lata zostałem majsterkowiczem 🙂

Obejrzyj krótką relację z montażu mojego pierwszego pedalboardu. Daj znać, jakie Ty masz doświadczenia – skomentuj film na YouTube’ie lub dodaj komentarz do tego wpisu.

Ciechanowiec – lata 90.

Są miejsca, które w związku z aktywnością koncertową odwiedzałem kilka razy. To na przykład: Bartoszyce, Ciechanowiec, Krosno czy Nowy Sącz. Do filmów na moim kanale na YouTube dodałem akurat początek koncertu w Ciechanowcu z 1996 roku. Jeśli dobrze pamiętam, grałem tam też następnego roku.

Bardzo miło wspominam zaangażowanych w organizację koncertów ludzi i publiczność, która przychodziła na moje koncerty. Ze wspomnień, które powracają, mogę napisać, że pierwszy raz zespół System of a Down usłyszałem w samochodzie, który wiózł mnie z dworca PKP do miejsca koncertu. Pamiętam też, że jedna taka wizyta odbyła się zaraz po ogromnym huraganie i po drodze oglądaliśmy szpalery zwalony wzdłuż drogi drzew. Smutny był to widok.

Materiał z koncertu w 1996 roku jest bardzo symptomatyczny dla tamtych czasów. Dużo prostoty, bezpośredniości i surowizny. To były bardziej spotkania a nie koncerty. Można, za słynnym powiedzeniem, dodać, że „tacy byliśmy”. I takie były czasy.