Czkawka social medialna

Doskonale wiecie, że niedawno porzuciłem swoją obecność w niektórych mediach społecznościowych. Od tamtej pory jestem beneficjentem tego faktu. Więcej czasu. Więcej realnego życia. Więcej spokoju. Nie jestem targany ciągle nowymi doniesieniami ze świata polityki, który zrobił się w ostatnich latach najbardziej dołujący w całym moim dotychczasowym życiu. A jak zapewne większość z Was kojarzy, część mojego życia przypadała jeszcze na czasy komuny.

Przyłapuję się jednak na typowych odruchach z czasu fejzbuka i instagrama. Przede mną interesująca scena a ja myślę: „Byłoby fajne zdjęcie na insta”. Widzę zeszyt z podpisem „Język polski” z nadrukiem „Game over” i myślę: „Gdzie mój telefon, uwiecznię!” Na szczęście szybko sobie przypominam, że nie muszę tego robić. Nikomu nie doda to wartości a już na pewno mnie 🙂

Chociaż jest coś co chyba Wam się jednak podobało z całej tej mojej przeszłej social mediowej aktywności. Gdy zapowiedziałem, że się wylogowuję, wielu z Was pisało: „A co ze zdjęciami naleśników?” Hmmm… Mam nadzieję, że dajecie jakoś radę bez tych zdjęć. Gdyby jednak było inaczej to poniżej mały bonusik 🙂

W drodze po kolejną dawkę

Wybrałem się po kolejną dawkę. Trzecią już. Do przychodni nie mam daleko. Choć tym razem musiałem się wybrać do tej dalszej, gdyż nie było terminów w tej, w której byłem poprzednio. I tak trasa dość krótka. Tyle, że samochodem. Przejazd przez blokowisko, potem krótki kawałek znikającej zieleni i znowu bloki. Na pustym śnieżnobiałym bilbordzie, który mijam codziennie, niedawno ktoś napisał czarną farbą: #Polska morduje ludzi na granicy. Napis został zaklejony. Albo zamalowany. Dzisiaj jednak pojawił się nowy: #Za mundurem trupy sznurem.

Wybrałem się po trzecią dawkę, nie cały. Między poprzednim szczepieniem a obecnym ubyło mi bowiem 18 kilogramów. Część mnie odeszła bezpowrotnie. Taką mam przynajmniej nadzieję 😉 Nie, to nie efekt szczepienia. Znalazłem pod koniec wakacji chwilę na uaktualnienie swojej wiedzy z zakresu dietetyki i zmieniłem co nieco w swoich nawykach. Bez potu na siłowni, bez długodystansowych biegów w wersji slow i fast. Parę tygodni i trójglicerydy spadły z niemal trzystu do osiemdziesięciu a teraz już do siedemdziesięciu.

Jeśli o zrzucaniu mowa to, jak wiecie, rzuciłem ostatnio część social mediów. Fakt, z mediów społecznościowych można się sporo dowiedzieć, np. z dietetyki. Przez zalew nic nieznaczących treści, znajomi zawsze przebiją się podrzucając coś interesującego. Tym razem tam, gdzie jeszcze mnie można spotkać w Internecie, znalazłem zestawienie udostępnione przez Komisję Europejską. Zamieszczam poniżej. Wynika z niego między innymi, że nie tylko na granicy.

🙁

Ciechanowiec – lata 90.

Są miejsca, które w związku z aktywnością koncertową odwiedzałem kilka razy. To na przykład: Bartoszyce, Ciechanowiec, Krosno czy Nowy Sącz. Do filmów na moim kanale na YouTube dodałem akurat początek koncertu w Ciechanowcu z 1996 roku. Jeśli dobrze pamiętam, grałem tam też następnego roku.

Bardzo miło wspominam zaangażowanych w organizację koncertów ludzi i publiczność, która przychodziła na moje koncerty. Ze wspomnień, które powracają, mogę napisać, że pierwszy raz zespół System of a Down usłyszałem w samochodzie, który wiózł mnie z dworca PKP do miejsca koncertu. Pamiętam też, że jedna taka wizyta odbyła się zaraz po ogromnym huraganie i po drodze oglądaliśmy szpalery zwalony wzdłuż drogi drzew. Smutny był to widok.

Materiał z koncertu w 1996 roku jest bardzo symptomatyczny dla tamtych czasów. Dużo prostoty, bezpośredniości i surowizny. To były bardziej spotkania a nie koncerty. Można, za słynnym powiedzeniem, dodać, że „tacy byliśmy”. I takie były czasy.

Wylogowałem się z fb

Pewnie niektórzy/niektóre z Was już to wiedzą – inni/inne pewnie jeszcze nie.

Początkowo fb wydawał się OK. Odpowiadał na potrzebę łączności. Dawno niewidziani odlegli znajomi mogli się odszukać i zostać wirtualnymi sąsiadami. Fantastyczna sprawa.

Ale, jak to zwykle bywa, z czasem pojawiają się różne „ale”.

A to pojawiają się informacje, że Facebook sprzedaje dane użytkowników – nie wiemy jaki użytek zrobią z nich inne firmy i organizacje, czy np. nie będą manipulować naszymi decyzjami politycznymi (patrz np. afera Cambridge Analytica).

Algorytmy fb żerują na niektórych aspektach naszej psychiki – uzależniają nas, ogłupiają, zabierają czas, dekoncentrują, powodują depresję, i niby to medium społeczne (przynajmniej z nazwy) ale jednak alienuje nas bardziej. Wylogowanie się z fb to wygrana – zwłaszcza czasu, który na powrót staje się twój.

Liczba reklam zaczyna być uciążliwa.

Portale społecznościowe nie zawsze kwapią się z szybkim usuwaniem niewłaściwych treści a pewne kontrowersyjne treści zapewne bywają im na rękę, gdyż przyciągają uwagę użytkowników, bo w końcu o to w tym wszystkim chodzi: o to żebyśmy za korzystanie z funkcjonalności platformy zapłacili własną uwagą.

Dlaczego mamy żywić za darmo treścią biznesy, które nam za to nie płacą? Zwłaszcza wszyscy ci którzy żyją z tworzenia kontentu, np. artyści, powinni przemyśleć swoją obecność w tego typu mediach społecznościowych.

Instagram, WhatsApp i Messenger to też własność fb. Chociaż można argumentować np. o zasadności wykorzystywania Instagrama przez artystów sztuk wizualnych. Trzeba jednak pamiętać, że media społecznościowe najczęściej zamykają nas w bańkach i dotarcie przez nas z naszymi treściami poza nią wydaje się za pomocą tych mediów mało prawdopodobne.

Zapewne jednak do czasu jak social media traktowane są przez nas jako narzędzie np. do pracy, np. dziennikarskiej, zasadne wydaje się by ich używać, ale jak służą już tylko do bezmyślnego skrolowania wyświetlanych treści to należy bardzo poważnie się zastanowić nad funkcjonalnością przycisku „delete”. Niegdysiejsza akcja pod takim właśnie hasłem: #deletefacebook tak naprawdę nigdy się nie skończyła a jej aktualność wydaje się przybierać na sile.

Ja w każdym razie ograniczyłem swoją obecność w social media (fb, instagram, twitter) i przynajmniej na razie tam nie wracam. Czy to może być dla Ciebie trudna decyzja? Pewnie tak – detox zwykle wiąże się z dyskomfortem. Jednak jak w końcu mija początkowe poczucie, że czegoś Ci brakuje, to szybko okazuje się, że korzyści jest znacznie więcej niż mogłoby się wydawać.

Zawsze możesz poćwiczyć przed ostateczną decyzją: zrób sobie 30-dniową przerwę i sprawdź sam. Decyzja, która potem podejmiesz, na pewno będzie słuszna.

Ja w każdym razie się wylogowałem.

Aktualizacja zdjęcia profilowego na niegdysiejszej stronie fb jaśka malarza

#deletefacebook #backtolife #socialmedia #instagram #twitter #whatsapp #messenger #digitaldetox #cyfrowydetoks #mediaspolecznosciowe