reichel janusz - autozdrada (MC) Pasażer

"Muzykę Janusza Reichela zna wielu. Wielu kojarzy się ona pewnie ze świetnymi życiowymi tekstami wyśpiewanymi przy akompaniamencie akustycznej gitary. Wszyscy miłośnicy takiego oblicza pieśniarza mogą być lekko zdziwieni po lekturze tego materiału. Większość utworów została ewidentnie wzbogacona nowoczesnymi, generowanymi na komputerze techno beatami o różnej częstotliwości uderzeń (najintensywniejsze rytmy pojawiają się w utworach "asm" i "świat pięknych ludzi") stworzonymi przez niejakiego enafa. Takie zabiegi dodały muzyce nowego, świeżego oblicza, urozmaiciły ją, ale równocześnie odrobinę zburzyły mit ulicznego grania, mit barda po prostu. Nie wiem czy to dobrze czy źle. Mi takie elektroniczne dygresje odpowiadają. Godne podkreślenia są świetne, jak zwykle zresztą, teksty, które w niezwykle trafny sposób opisują naszą rzeczywistość zwracając uwagę na sprawy, które wymagają naprawy i korekty. Nawet utwór o skłotach uwidacznia ich ciemniejszą stronę. I jeszcze jedno, podobno to tylko studyjne oblicze artysty, na żywo ma się nic nie zmieniać."

/S/ [internet]


"Doktor Reichel eksperymentuje z elektryką i elektroniką. Jego protest songi są klasą samą w sobie, dyskusyjna jest ich oprawa. Reichel, który zaczynał 6-7 lat temu od akustycznych aranżacji z orientalnymi instrumentami, zmienił w końcu gitarę pudło na elektryczne wiosło i postanowił podkręcić gałkę we wzmacniaczu, odwołując się w tekstach (Lekcja angielskiego) i w muzyce (Autozdrada) oraz samej technice gitarowej do Billy'ego Bragga. Wyszło świetnie! Niestety, uczynił tak tylko w dwóch utworach, w pozostałych zdał się na pomysły kolegi Enafa i jego komputer. Oj, ale te sample i loopy to mu się nie udały, i to bardzo. Elektryka tak, elektronika nie!"

Paweł Dunin-Wąsowicz - Machina ?, s.77


"Janusz Reichel - Zestaw podstawowy 1993-99 - ******
Jasiek Malarz - Autozdrada - ****


Janusz Reichel vel Jasiek Malarz od 1993 roku nagrywa piosenki z towarzyszeniem gitary elektrycznej lub akustycznej. W tekstach zajmuje się istotnymi problemami społecznymi. Zwolennicy Boba Dylana albo Billy'ego Bragga powinni koniecznie poznać twórczość Reichela. CD Zestaw podstawowy 1993-99 to zbiór utworów z czterech pierwszych studyjnych wydawnictw Janusza Reichela (Janusz Reichel, Abyś wiedział, że nigdy nie przegrasz, Jasiek malarz pokojowy, Jasiek malarz przeciwko wielonarodowym wampirom), które ukazały się wcześniej jedynie na kasetach magnetofonowych. Już choćby z tego względu warto zaopatrzyć się w ten kompakt. W większości numerów z Zestawu podstawowego 1993-99 Reichel śpiewa przy akompaniamencie gitary (czasem gra on, a czasem muzyk z zespołu towarzyszącego). Przeważnie to instrument akustyczny, choć często pojawia się również elektryczna, miejscami sfuzzowana. Gitarowe brzmienie urozmaicają inne instrumenty. Jest flet (Czorsztyn 91, Kruchy), sitar (Bogowie pakują manatki), również konga (Wykaz, Spiący rycerze, Tylko na chwilę). Zdarzają się nakładki gitar (Ratunku policja!) i pojawia się bas (Tylko na chwilę, Wykaz).
Trochę inna jest nagrana i wydana na kasecie w tym roku Autozdrada. Reichel nagrał ją przy pomocy niejakiego Enafa, który gitarowe poczynania Janusza wrzucił do komputera i dodał do tego komputerowe bębny, bas, a czasem klawisze. Ktoś może powiedzieć, że ten materiał brzmi jak kiepskie demo. Bębny jak z jakiegoś przedpotopowego Atari, klawiszowy bas jakiś taki niewyraźny i rozmydlony... Ale z drugiej strony - gdyby sekcja rytmiczna zabrzmiała jak The Chemical Brothers, to dostalibyśmy (pewnie) udany eksperyment, z jakim mieliśmy do czynienia na przykład na Bloke On Bloke Billy'ego Bragga. A tak, powstało coś, co brzmi dziwnie i nieco gryzie w uszy swoją "nieudolnością". Ale jest przemyślane. Enafowi na pewno znane są nowoczesne techniki nagraniowe. A wnioskuję to po wsłuchaniu się w zaprogramowaną perkusję. Tam nawet słychać drum'n'bass (!). Nieprzypadkowo wymieniłem powyżej Bloke On Bloke "Braggowanie" słychać wyraźnie w kawałku tytułowym Autozdrada i Lekcja anglelsklego/English Lesson. Zresztą bardzo podobna jest również tematyka ich tekstów. Z tym, że Bragg jest znacznie bardziej radykalny i lewicowy. Natomiast Reichel jest po prostu "człowiekiem". Myślę, że jego "polityczność" najlepiej ilustruje fragment tekstu Należę do partii, w którym śpiewa m.in.: Należę do partii bezdomnych / należę do partii bezbronnych / kopanych bitych niewolonych / należę do partii rządzonych.
Reichel wyśpiewuje w obu tych zbiorach teksty bardzo idealistyczne. Często dotyczą one ekologii, anarchizmu. nonkonformizmu, wegeterianizmu. Czasami są porady jak żyć. A niekiedy po prostu komentarz - a może lepiej powiedzieć - swego rodzaju dziennik, w którym Reichel zapisuje ciekawe, a nawet bulwersujące zdarzenia.
Porównania z Braggiem czy Dylanem od strony "ideologicznej" są jak najbardziej trafne. Jednak jeśli chodzi o warstwę muzyczną... Bragga na przykład słucha się nie tylko dla jego tekstów, ale też pięknych kompozycji i ciekawego brzmienia głosu. Natomiast u Reichela jest z tym znacznie gorzej. Artysta wie o tym doskonale i wypowiada się nawet na ten temat we wkładce doAutozdrady... Bardziej istotną od warsztatu muzycznego sprawą jest klimat jaki Reichel potrafi wytworzyć na swoich płytach i to, że jego teksty po prostu przykuwają uwagę."

GRZEGORZ K. KLUSKA - Tylko Rock 2002, s.53


"Janusz Reichel, znany również pod pseudonimem Jasiek Malarz, nazywany jest największym polskim anarchistycznym bardem. Określenie wzięło się z tego, iż artysta gra koncerty w małych klubach, przy akompaniamencie gitary. Gitary elektrycznej lub akustycznej. I to wszystko.
Zero sekcji rytmicznej, nawet przester, czy inny efekt gitarowy, wykorzystywany jest bardzo rzadko. Do tego wszystkiego sama muzyka jest bardzo prosta. Często są to cztery akordy przez cały utwór. Co więc twórczość tą czyni "większą niż małą"? Teksty! Muzyka jest tylko podkładem pod teksty, aby ładniej, spójniej brzmiało. Słuchacz i tak całą uwagę skupia na wsłuchaniu się, a następnie przemyśleniu treści lirycznych zawartych na albumie. I jest w co się wsłuchać, gdyż są one zawsze świetne, przemyślane i inteligentne. Zresztą Reichel uznany jest w środowisku kultury straight edge, za jednego z najbardziej kreatywnych i aktywnych we wszelakich akcjach (głównie ekologicznych). Wielką popularnością cieszą się jego różnorodne felietony.
Jasiek Malarz jest jednak także muzykiem. I wydał nowy, kasetowy album, "Autozdrada". Wydawcą jest niezależny dystrybutor Pasażer, tak więc o kupienie w sklepie może być ciężko. Pozostaje sprzedaż wysyłkowa lub, tak jak w moim przypadku, zakup przy okazji jakiegoś koncertu. Sama kaseta, w porównaniu do reszty twórczości Reichela, przynosi zmiany brzmieniowe. Przysłużył się temu w największym stopniu niejaki Enaf - odpowiada on za różne pokręcone, najczęściej komputerowe dźwięki. Tak, to pierwszy album Reichela, na którym elektronika jest równie wyeksponowana jak gitara. Wyszło to ciekawie, gdyż zachowano przy tym pewną surowość. Wzięło się to zapewne z tego, iż wszystkie te "wykręcone" efekty są strasznie archaiczne. Jakieś bity, mające chyba udawać perkusje, brzmią jak zrobione przez 5-latka na Commodore. I to wcale nie jest wada (ani obraza 5-latków :-), gdyż jak wspomniałem daje to wciąż Reichela, a nie jakiś industrial. Co do gitary, to pomimo pewnych nowinek jest ona nadal przewodnim instrumentem. Chociaż gra bardzo prosto, o czym sam muzyk doskonale wie ("Nigdy, nie ukrywałem, że jestem amatorem" - cytat z wkładki kasety), to jednak nadal ma to swój niepowtarzalny klimat.
Płyta zawiera 10 kawałków. Zaczyna się od "Autozdrady". Jest to bardziej stereotypowy dla Reichela utwór. Właściwie tutaj usłyszymy samą gitara i wokal. I słychać podobieństwa do twórczości Billy Bragga. Następne "Popieraj Jaśka Malarza", już bardziej pasuje do całej koncepcji albumu: zaczyna się od jakiejś dziwnej elektroniki, pulsującego rytmu perkusji (nie mylić z techno :-), jednak śpiew wciąż należy do Reichela, czyli spokojnie, wręcz trochę flegmatycznie.
Dalej jest "Należę do partii", smutna w swoim przesłaniu piosenka, krytykująca cały system polityczny, ze wszystkimi jego podziałami. Muzyk wyraża dezaprobatę wszystkim rządzącym, gdyż i tak tracą na tym zwykli obywatele ("Należę do partii bezbronnych, kopanych, bitych, niewolonych, należę do partii rządzonych"). Kolejne jest "ASM", czyli wymyślony przez Janusza skrót od Anarchistyczna Spółdzielnia Mieszkaniowa. Wnosi więcej dynamiki i ożywienia. Po szybkim, elektroniczno-perkusyjnym wstępie, wchodzi, co tutaj jest ewenementem, przesterowana gitara. I wyszło to albumowi na dobre, gdyż urozmaica brzmienie całokształtu. Ostatni na stronie A, jest utwór "Wiatr", opowiadający bardziej o bliskich problemach każdego człowieka, niż sprawach politycznych. Utwór daje słuchaczowi nadzieję, iż można jeszcze coś zmienić, coś naprawić. Szóste w kolei jest "INDIEpendent". Krótki utwór, chyba nie ma nawet 2 minut... przemija bardzo szybko. Kolejne jest "Ciekawość do piekła". Jeden z bardziej smutnych i refleksyjnych utworów z, oczywiście, świetnym tekstem. Dalej jest krytyka obecnej rzeczywistości, przesłaniem kojarzący się z "Beautiful people" Mansona :-), pt. "Świat pięknych ludzi". Przedostatnim kawałkiem, najdłuższym, jest "*** (Zalany Olimp)...", z bardzo ładną motywem gitarowym i ogólnie ciekawą aranżacją. Ten akurat utwór jest pro-ekologiczny. Jako ostatnia jest "Lekcja angielskiego / English lesson", w którym nawet Janusz wyśpiewuje kilka razy słówka po angielsku i wyraża swoje zainteresowania muzyczne (czyli twórczość Bragga i Dylana).
Płyta kończy się szybko, lecz kiedy trwa, to odczucia są pozytywne. Na pewno nie jest to prosta kontynuacja tego, co Reichel robił do tej pory. Elektronika jest słyszalna w każdym, z dziesięciu numerów, nawet więcej: jest dużą składową tej kasety. Pewnym problemem jest stwierdzić czy przyniosło to brzmieniu tej muzyki pozytywnego powiewu świeżości, czy może lepiej było w składzie: "gitara i ja". Chyba jednak optymalnym byłoby nagranie materiału bardziej pomieszanego: kawałków zarówno elektroniczno-akustycznych, jak i stricte akustycznych, ponieważ prawdą jest, że raczej rzadziej do tej kasety będę wracał, niż do chociażby "Zestaw podstawowego", czyli płyty z największymi przebojami artysty (chociaż oczywiście nie można mówić o przebojach, kiedy te piosenki słyszał malutki procent polskiego społeczeństwa), nie mogę dać ocen z najwyższej półki. Ciągnąc jednak dalej wątek perspektywy zakupu tej kasety muszę przyznać, że jest ona bardzo miłym muzycznym eksperymentem (ja przynajmniej nie słyszałem jak do tej pory nic podobnego), szczególnie, że cena jest stosunkowo na poziomie (nawet nie 10 zł). Tak więc, jeżeli komuś spokojne utwory o tym co w życiu ważne, w skromnej aranżacji się podobają, to polecam. [OCENA: 4/6]"

Barthez) - http://www.zalogag.net/nowy35/data35/36.htm