40 lat minęło…

Porządkując archiwalne materiały zdałem sobie właśnie sprawę, że w tym roku mija 40 lat od czasu mojego pojawienia się na scenie. Rok 1982 to mniej więcej rok założenia zespołu EGO 4,5. Czterdzieści lat to w sumie nieco umowna data, bo przy muzyce majstrowałem już wcześniej. Ale publiczne ujawnienie dość jednoznacznie wskazuje na okrągłą rocznicę.
Z tej okazji właściwie chyba nic specjalnego się nie wydarzy. Może uda mi się pokazać Wam nieco archiwalnych materiałów. Jeden z nich poniżej: to ujęcia wideo do dokumentu na temat łódzkiego skłotu K-210 nakręcone przez Marcelo Zammenhoffa na potrzeby filmu o jego działalności. Gdyby jednak miała się odbyć jakaś feta z okazji rocznicy to będziecie o tym wiedzieć. Najprościej będzie jeśli zapiszę na poczet obchodów rocznicowych wszystko co w tym roku zrobię. Otaguję wpisy nawiązujące do rocznicy i w ten sposób łatwo je zidentyfikujecie.
Piszcie do mnie, jeśli macie jakieś szczególne wspomnienia związane z moją twórczością. Może zrobimy z tego jakiś kącik pamięci 😉

Jasiek na skłocie K-210

Ciechanowiec – lata 90.

Są miejsca, które w związku z aktywnością koncertową odwiedzałem kilka razy. To na przykład: Bartoszyce, Ciechanowiec, Krosno czy Nowy Sącz. Do filmów na moim kanale na YouTube dodałem akurat początek koncertu w Ciechanowcu z 1996 roku. Jeśli dobrze pamiętam, grałem tam też następnego roku.

Bardzo miło wspominam zaangażowanych w organizację koncertów ludzi i publiczność, która przychodziła na moje koncerty. Ze wspomnień, które powracają, mogę napisać, że pierwszy raz zespół System of a Down usłyszałem w samochodzie, który wiózł mnie z dworca PKP do miejsca koncertu. Pamiętam też, że jedna taka wizyta odbyła się zaraz po ogromnym huraganie i po drodze oglądaliśmy szpalery zwalony wzdłuż drogi drzew. Smutny był to widok.

Materiał z koncertu w 1996 roku jest bardzo symptomatyczny dla tamtych czasów. Dużo prostoty, bezpośredniości i surowizny. To były bardziej spotkania a nie koncerty. Można, za słynnym powiedzeniem, dodać, że „tacy byliśmy”. I takie były czasy.

Wylogowałem się z fb

Pewnie niektórzy/niektóre z Was już to wiedzą – inni/inne pewnie jeszcze nie.

Początkowo fb wydawał się OK. Odpowiadał na potrzebę łączności. Dawno niewidziani odlegli znajomi mogli się odszukać i zostać wirtualnymi sąsiadami. Fantastyczna sprawa.

Ale, jak to zwykle bywa, z czasem pojawiają się różne „ale”.

A to pojawiają się informacje, że Facebook sprzedaje dane użytkowników – nie wiemy jaki użytek zrobią z nich inne firmy i organizacje, czy np. nie będą manipulować naszymi decyzjami politycznymi (patrz np. afera Cambridge Analytica).

Algorytmy fb żerują na niektórych aspektach naszej psychiki – uzależniają nas, ogłupiają, zabierają czas, dekoncentrują, powodują depresję, i niby to medium społeczne (przynajmniej z nazwy) ale jednak alienuje nas bardziej. Wylogowanie się z fb to wygrana – zwłaszcza czasu, który na powrót staje się twój.

Liczba reklam zaczyna być uciążliwa.

Portale społecznościowe nie zawsze kwapią się z szybkim usuwaniem niewłaściwych treści a pewne kontrowersyjne treści zapewne bywają im na rękę, gdyż przyciągają uwagę użytkowników, bo w końcu o to w tym wszystkim chodzi: o to żebyśmy za korzystanie z funkcjonalności platformy zapłacili własną uwagą.

Dlaczego mamy żywić za darmo treścią biznesy, które nam za to nie płacą? Zwłaszcza wszyscy ci którzy żyją z tworzenia kontentu, np. artyści, powinni przemyśleć swoją obecność w tego typu mediach społecznościowych.

Instagram, WhatsApp i Messenger to też własność fb. Chociaż można argumentować np. o zasadności wykorzystywania Instagrama przez artystów sztuk wizualnych. Trzeba jednak pamiętać, że media społecznościowe najczęściej zamykają nas w bańkach i dotarcie przez nas z naszymi treściami poza nią wydaje się za pomocą tych mediów mało prawdopodobne.

Zapewne jednak do czasu jak social media traktowane są przez nas jako narzędzie np. do pracy, np. dziennikarskiej, zasadne wydaje się by ich używać, ale jak służą już tylko do bezmyślnego skrolowania wyświetlanych treści to należy bardzo poważnie się zastanowić nad funkcjonalnością przycisku „delete”. Niegdysiejsza akcja pod takim właśnie hasłem: #deletefacebook tak naprawdę nigdy się nie skończyła a jej aktualność wydaje się przybierać na sile.

Ja w każdym razie ograniczyłem swoją obecność w social media (fb, instagram, twitter) i przynajmniej na razie tam nie wracam. Czy to może być dla Ciebie trudna decyzja? Pewnie tak – detox zwykle wiąże się z dyskomfortem. Jednak jak w końcu mija początkowe poczucie, że czegoś Ci brakuje, to szybko okazuje się, że korzyści jest znacznie więcej niż mogłoby się wydawać.

Zawsze możesz poćwiczyć przed ostateczną decyzją: zrób sobie 30-dniową przerwę i sprawdź sam. Decyzja, która potem podejmiesz, na pewno będzie słuszna.

Ja w każdym razie się wylogowałem.

Aktualizacja zdjęcia profilowego na niegdysiejszej stronie fb jaśka malarza

#deletefacebook #backtolife #socialmedia #instagram #twitter #whatsapp #messenger #digitaldetox #cyfrowydetoks #mediaspolecznosciowe